Podcast #019 – Pożegnania

Opublikowane przez Martyna Kroczka w dniu

W moim życiu nadszedł czas na pewne pożegnania, więc wspomnę o tym kilka słów, a wcześniej opowiem o kilku rodzajach pożegnań.

Pożegnania to trudny temat, który często wiąże się z bólem i smutkiem. Są jednak też takie pożegnania, które dają nam ulgę. Niezależnie od z którym aktualnie się mierzymy, warto wyciągać z nich coś dobrego. 


Trudne pożegnania

Chyba najtrudniejszym pożegnaniem jest to, kiedy nie miało się szansy pożegnać. Nagłe odejście kogoś może wywołać szok. Trudno jest się z tym pogodzić. Zwłaszcza jeśli totalnie się tego nie spodziewaliśmy. Kiedy minie pierwszy szok może przyjść złość. Na świat, na tamtą osobę, a także na siebie, że np. za mało mówiliśmy danej osobie o naszych uczuciach, że przy ostatniej rozmowie pokłóciliśmy się itp. Dlatego uważam, że warto często mówić o swoich uczuciach, doceniać drugą osobę, a jeśli zdarzy nam się pokłócić, to by w miarę możliwości pogodzić się zanim np. druga osoba wyjdzie. Zwłaszcza uświadomił mi to wypadek mojego męża. Pamiętam jak lekko się przebudziłam gdy wychodził z domu, ale jakoś mi się nie chciało wstać i żegnać. Kiedy trafił do szpitala zaczęły mnie nachodzić wyrzuty sumienia, że co jeśli to była nasza ostatnia szansa, a ja jej nie wykorzystałam. Od tego momentu zawsze staram się żegnać, dawać buziaka i mówię, że go kocham. Tak na wszelki wypadek. Staramy się też nie zasypiać na siebie obrażeni, chociaż nie zawsze to wychodzi. Jeśli faktycznie nam się nie uda pogodzić poprzedniego dnia, to staramy się wytłumaczyć sobie sprawy następnego ranka. Według mnie to jest mała rzecz, a jak dająca spokój! Żyjemy w świecie, który jest szybki, czasami brutalny, stresujący i okropny, dlatego uważam, że to wzajemne okazywanie sobie uczuć przy każdej okazji, chociażby drobnym gestem czy słowem jest ważne. 


Niewidoczne pożegnania

Czasami rozstania przychodzą bardzo naturalnie, wręcz niezauważalnie, stąd wymyśliłam nazwę niewidoczne pożegnania. Może się tak zdarzyć, że nasza znajomość z czasem będzie stopniowo się ograniczać. Na przykład nie będziemy mieć czasu dla siebie, zaczną nas interesować inne rzeczy, poznamy innych ludzi, którzy staną się dla nas ważniejsi. Nawet nie zauważymy kiedy minął tydzień, miesiąc, a  może nawet lata od naszego ostatniego spotkania. Zwłaszcza jest to częste wśród dzieci i ich kolegów i koleżanek z podwórka. Kiedyś znalazłam w odmętach internetów zdanie, które brzmiało mniej więcej tak , że pewnego dnia wróciliście z podwórka i nawet nie wiedzieliście, że to było wasze ostatnie wspólne wyjście na zabawy. Takie pożegnania są zazwyczaj najmniej bolesne, głównie dlatego, że są właśnie niewidoczne. Ewentualne emocje docierają do nas z dużym opóźnieniem, kiedy najdzie nas na wspomnienia. Często wtedy pojawia się nostalgia, sentyment i tego typu rzeczy. Ważne by te uczucia nie przysłoniły nam tego co jest obecnie i nie pochłonęły nas, bo bardzo łatwo wpaść w taką pułapkę, zwłaszcza jeśli mamy jakiś trudniejszy okres w życiu.


Pożegnania ulgi

Niekiedy możemy tkwić w jakimś strasznym bagnie. Toksyczny związek, przemocowa rodzina, trudności w pracy, choroba itp. Trudno jest zakończyć takie rzeczy, bo najczęściej jak to bagno, stara się nas zatrzymać i jeszcze bardziej pochłonąć. Jeśli jednak znajdziemy w sobie wystarczającą ilość siły i otrzymamy wsparcie możemy z tego wyjść. Wtedy może pojawić się ulga, że mamy to już za sobą. Życzę wszystkim, którzy się z tym zmagają, by dali radę pokonać i pożegnać się z ich osobistym potworem z bagien. 


Pożegnanie partnerskie

O dziwo nie chodzi mi tu o rozstanie się z partnerem, czyli chłopakiem, żoną itp. lecz o rodzaj pożegnania opartego na partnerstwie. Co to znaczy? Chodzi mi o to, że podchodzimy do tego ze spokojem, bez żalu, pretensji, dając wolność i przestrzeń każdej ze stron. To jest chyba najlepsze ze wszystkich pożegnań. Zwłaszcza najlepsze jeśli rozstają się rodzice jakiegoś dziecka, chociaż wiem, że to nie zawsze możliwe. Chciałabym jednak zaznaczyć, że takie pożegnanie nie dotyczy tylko związków, ale również innych aspektów naszego życia. Na przykład zakończenia szkoły, pracy, a nawet zamknięcie jakiegoś etapu np. przeprowadzka do innego miasta. Może pojawić się wzruszenie, odrobina smutku i nostalgii, ale jest to pożegnanie, które ma wpisane również radość i nadzieję, na nowe, może lepsze życie. 

Osobiście właśnie doświadczam takiego pożegnania. Po 4 latach mieszkania we Wrocławiu przeprowadzam się do rodzinnego miasta. Bardzo cieszę się z tej decyzji, bo wiem, że pozytywnie wpłynie na moje życie. Jednocześnie odczuwam właśnie wcześniej wspomniane emocje. To właśnie podczas pobytu tutaj zaczęło się na dobre moje dorosłe życie. Pierwsze prace, zaręczyny, ślub, dziecko, zakończenie studiów i podjęcie kolejnych, ale też wiele ciężkich chwil, które mnie ukształtowały. Nie żałuję chwil tu spędzonych, bo właśnie dzięki nim jestem kim jestem obecnie. Będę tęsknić za pięknym Wrocławiem, za spacerkami wokół stawu niedaleko mojego domu, za moją ulubioną kawiarnią w Leśnicy, która robi olbrzymie i mega słodkie kawy z dodatkami, za lodami z osiedlowej kawiarni, za moją sąsiadką z którą czasami się spotykałam, by nasze dzieci się wspólnie pobawiły, za naszymi przyjaciółmi, którzy zostają tutaj, a nawet za żłobkiem mojego syna, gdzie były wspaniałe ciocie i gdzie się nauczył wiele. Tak wiele ważnych chwil się wydarzyło tutaj, że Wrocław będzie na zawsze miał szczególne miejsce w moim sercu. Teraz pora jednak zacząć nowy rozdział, który wierzę, że będzie jeszcze wspanialszy. 


A co do rozstań i pożegnań. Nie każdy dany jest nam na całe życie. Czasami pojawiają się tak zwani ludzie drogowskazy, których celem jest w jakiś sposób odmienić, chociaż w małym stopniu nasze życie. Nie powiem, że nie powinniśmy płakać po takich osobach, bo płacz jest ważnym nośnikiem emocji, a je nie powinniśmy dusić w sobie. Ani kobiety, ani mężczyźni, ani nikt inny. Powinniśmy jednak czerpać z naszych znajomości i doświadczeń tyle ile się da, a jednocześnie nie być pasożytem i dawać też coś od siebie. Radować się każdą wspaniałą chwilą, wyciągać lekcje z tych trudnych, by na końcu móc się pożegnać po partnersku. To mój ostatni odcinek z Wrocławia, od teraz będę nadawać dla was z Bydgoszczy. Do usłyszenia!


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.