Książki, podcasty, kroczek po kroczku

Okładka artykułu

Czym różni się redakcja od korekty? – Przewodnik przed oddaniem tekstu

To jedna z najczęstszych wątpliwości osób, które po raz pierwszy oddają swój tekst w cudze ręce. Różnica między redakcją a korektą jest konkretna i ma bezpośredni wpływ na to, ile zapłacisz i co dostaniesz w efekcie.

W tym artykule wyjaśniam, czym różnią się obie usługi, kiedy wystarczy jedna z nich i jak wygląda współpraca od pierwszego kontaktu do gotowego tekstu – żebyś mogła podjąć świadomą decyzję, a nie zgadywać.

Redakcja językowa – co dokładnie sprawdza redaktor?

Redakcja językowa (bo o niej będziemy tu mówić) to pierwsze profesjonalne czytanie. Redaktor sprawdza tekst pod kątem składni, języka, ortografii i interpunkcji. Sprawdza, czy zdania są sensowne i zrozumiałe. Dba o to, by tekst był jednolity (np. zapis liczb tylko słownie, pisownia wymyślonych nazw własnych, sposób cytowania itp.), a także czytelny (np. rozbicie na akapity, kiedy dany fragment jest za długi). Redaktor pracuje w programie tekstowym, np. Word.

Spójrz na fragment tekstu, który trafił do redakcji. Na czerwono są zmiany, które wprowadziła redaktorka:

Tekst po redakcji

Korekta – i dlaczego to nie to samo co „poprawienie przecinków”

Korektor z kolei przejmuje tekst zazwyczaj po redakcji. Jego zadaniem jest wyłapanie błędów, które mogły umknąć redaktorowi (wszak co nie dwie pary oczu to nie jedna). 

Spójrz na ten sam fragment tekstu, który po redakcji trafił do korekty. Jak widzisz, to nie tylko same przecinki 😉

Tekst po korekcie

Korektor zajmuje się również sprawdzeniem tekstu po składzie, jeśli idzie do wydruku. Korekta może się odbywać w programie tekstowym, bądź na PDF-ie. 

Skąd ta rozbieżność w programach? Otóż redaktor pracuje nad samym tekstem, dlatego potrzebuje jedynie Worda. Korektor zaś, tak jak wspomniałam, może zajmować się korektą po składzie. Wtedy patrzy nie tylko na kwestie językowe, ale także wizualne – sprawdza czy wyrazy są poprawnie podzielone, czy jakieś pojedyncze słowa nie zostają na końcu strony lub na początku, jak tekst układa się z innymi elementami graficznymi itp. 

Redakcja czy korekta – co wybrać w swojej sytuacji?

Odpowiedź zależy głównie od długości tekstu i tego, gdzie trafi po skończeniu. Spójrz na dwie najczęstsze sytuacje.

Kiedy potrzebujesz obu usług (i dlaczego to się opłaca)

W przypadku długich tekstów, książek, powieści – zdecydowanie.

Nawet najlepszym pisarzom mogą zdarzyć się błędy językowe albo mniej zrozumiały fragment. Samo poprawienie przecinków nie wystarczy. Tekst przede wszystkim powinien być zrozumiały dla czytelnika. Autor może czasami nieumyślnie zastosować jakiś skrót myślowy albo użyć specyficznego słownictwa, co spowoduje, że odbiorca się pogubi. Właśnie dlatego potrzebna jest druga para oczu, która popatrzy na tekst z zewnątrz. A w przypadku długich tekstów, nawet i trzecia w postaci korektora.

Kiedy wystarczy sama korekta

Są jednak przypadki, kiedy możemy się ograniczyć tylko do jednej usługi. Są to zazwyczaj krótkie teksty, np. ulotki, wpisy na social media itp. W takich sytuacjach sama korekta powinna wystarczyć.

Pamiętaj jednak, że przy dłuższych tekstach, zwłaszcza książkach, warto zainwestować w redakcję i korektę. Nie popełniaj mojego błędu! Przy pierwszej powieści zdecydowałam się tylko na redakcję i przez to część rzeczy nie została wyłapana. Niestety czytelnicy wypominali mi to w swoich opiniach, co rzutowało na końcową ocenę książki.

Jakie teksty można oddać do redakcji lub korekty? (Nie tylko książki)

Krótka odpowiedź: wszystkie teksty, które mają trafić do czytelnika.

Długa odpowiedź: większość ludzi kojarzy korektę wyłącznie z książkami. Tymczasem do korekty mogą trafić prezentacje przed konferencją, artykuły eksperckie przed publikacją w branżowym medium, transkrypty podcastów i instrukcje do gier planszowych.

Zasada jest prosta: jeśli ktoś ma to przeczytać i wyrobić sobie opinię o tobie lub twojej marce – warto, żeby tekst był bezbłędny.

Jak wygląda wycena i jak zacząć współpracę krok po kroku

Ceny zależą od kilku zmiennych – i to normalne, że redaktor poprosi cię o kilka informacji, zanim poda kwotę. Nie dlatego, że chce utrudniać, ale dlatego, że tekst z dwoma błędami na stronie to zupełnie inna praca niż tekst pisany z marszu.

Co musisz przygotować do wyceny: gatunek tekstu, docelowe miejsce publikacji (internet, e-book, druk), liczbę znaków ze spacjami oraz fragment – najlepiej kilka stron z różnych miejsc.

Fragment tekstu posłuży też do stworzenia próbki, czyli pokazania, jak będzie wyglądała współpraca (np. styl komunikacji w komentarzach), a także, by autor mógł zauważyć jak redakcja/korekta wpływa na jego tekst.

Jeśli jesteśmy zadowoleni z warunków, ceny, a także próbki – umawiamy się na współpracę. Jeśli chcesz możesz poprosić o podpisanie umowy pisemnej, ale potwierdzenie mailowe będzie tak samo ważne pod kątem prawnym.

Gdzie i jak znaleźć korektora lub redaktora, któremu możesz zaufać

Pierwszym punktem będzie znalezienie odpowiedniej osoby. Łatwiej mówić, trudniej zrobić. Co to właściwie oznacza „odpowiednia osoba”? – To znaczy taka, z którą będzie nam się przede wszystkim dobrze współpracowało.

Kwestie kwalifikacji to jedna rzecz. Możesz popatrzeć na wykształcenie (studia bądź kursy korektorskie), ale przede wszystkim na portfolio. Jeśli widzisz, że dana osoba ma na swoim koncie same pozycje naukowe, może być jej ciężko odnaleźć się w pracy nad tomikiem poezji lub książeczką dla dzieci. 

W takim razie jak znaleźć odpowiednią osobę? Sposobów jest kilka. Najprostsze i jednocześnie najbardziej skuteczne są polecenia od znajomych. Jeśli jednak nikt z twojego otoczenia nie korzystał z takich usług możesz wyszukać w Google albo na grupach dla pisarzy i korektorów/redaktorów.

Poniżej zamieszczam linki do dwóch grup, w których na pewno znajdziesz kogoś, kto chętnie ci pomoże:

Jeśli masz tekst i zastanawiasz się, czy potrzebuje redakcji, korekty, czy obu — wyślij mi fragment. Bezpłatnie ocenię, co będzie dla niego najlepsze i przygotuję wycenę bez zobowiązań. →  Napisz do mnie.

Nie wiesz jeszcze, od czego zacząć? Zapisz się na newsletter — co dwa tygodnie piszę o pracy z tekstem, pułapkach, na które trafiają pisarze, i procesach, które naprawdę działają.