Jedną z największych trudności, by napisać książkę, jest zacząć pisać. Często może się zdarzyć tak, że będziesz mieć jakiś pomysł na scenę, a może nawet i zarys ogólny czego ma dotyczyć nasza powieść. Trudność zaczyna się jednak, kiedy trzeba przelać to wszystko na papier. W takich chwilach warto rozłożyć sobie pracę na etapy i w tym może pomóc dzisiejsza metoda.
Dlaczego warto mieć metodę pisania książki?
Brak planu bywa romantyzowany, ale w praktyce często kończy się:
- porzuceniem projektu w połowie,
- ciągłym poprawianiem pierwszego rozdziału,
- poczuciem, że historia „nie działa”, choć nie wiadomo dlaczego.
Dobra metoda pisania książki nie zabija kreatywności. Wręcz przeciwnie – zdejmuje z głowy chaos decyzyjny, dzięki czemu możesz skupić się na tym, co najważniejsze: opowieści. Corpse methodology daje jasny proces i poczucie kontroli nad tekstem, nawet jeśli dopiero zaczynasz.
Co to jest corpse methodology?
To podejście, które usłyszałam po raz pierwszy na webinarze prowadzonym przez V.E. Schwab (tutaj link do video). Od lat wykorzystuję w pracy nad własnymi powieściami i które świetnie sprawdza się także w projektach copywriterskich. Bo dobra historia – niezależnie od formy – zawsze potrzebuje solidnej struktury.
Najprościej rzecz ujmując, jest to metoda, która polega na podzieleniu etapów pisania, porównując je do budowy ciała.
Wyróżniamy cztery etapy:
- Kości – fundament fabuły
- Tkanki i mięśnie – rozwijanie treści
- Ciało – pierwszy pełny draft
- Make-up – redakcja i styl
Każdy etap ma inne zadanie i inny poziom dokładności. Dzięki temu nie mieszasz planowania z redagowaniem – a to jeden z najczęstszych błędów początkujących autorów.
1. Kości – fundament Twojej książki
Na tym etapie tworzysz szkielet historii. Bez ozdobników. Bez stylu. Bez presji.
W praktyce oznacza to:
- ustalenie logicznej kolejności wydarzeń
- wybranie 5–10 kluczowych scen lub punktów zwrotnych,
- opisanie ich w kilku zdaniach,
Na tym etapie najważniejsze jest by mieć początek i koniec powieści. Dzięki temu będziesz mógł zobaczyć jak bohater wyglądał i zachowywał się na początku, a jak na koniec. Kości odpowiadają na pytanie: o czym ta książka naprawdę jest i dokąd zmierza?
Gdy będziesz mieć zapisane główne kości, możesz zacząć dodawać też mniejsze kostki, które będą odpowiadać mniej kluczowym zdarzeniom.
2. Tkanki i mięśnie – rozwijanie historii
Gdy masz już szkielet, możesz zacząć go obudowywać. To etap rozwijania scen:
- testowania różnych rozwiązań fabularnych.
- dodawania postaci, dialogów i emocji,
- pogłębiania relacji i konfliktów,
To wciąż nie jest wersja ostateczna. I bardzo dobrze. Na tym etapie liczy się objętość i spójność, a nie perfekcyjne zdania. Corpse methodology pozwala pisać bez autocenzury, bo wiesz, że na redakcję przyjdzie czas później.
Trzeba jednak uważać, bo pochłonięci szałem tworzenia, możemy zacząć zbaczać z wybranej ścieżki. Nie jest w tym nic złego, ale warto się wtedy zatrzymać i zastanowić, czy to jest droga, którą chcesz podążać, czy jednak lepiej wrócić, do tego co wyznaczają kości.
UWAGA!
Jeśli stwierdzisz, że jednak wolisz wrócić do pierwotnego planu, NIE USUWAJ NIEPASUJĄCYCH FRAGMENTÓW. Zamiast tego, stwórz folder, gdzie będziesz wrzucać usunięte sceny. Mogą się przydać w innym momencie.
3. Ciało – pierwszy pełny draft
Teraz łączysz wszystkie elementy w całość. Powstaje pierwszy kompletny draft książki.
To moment, w którym:
- sprawdzasz, czy historia „trzyma się razem”,
- widzisz realne problemy narracyjne,
- możesz świadomie zdecydować, co działa, a co wymaga zmian.
Ważne: to nadal nie jest etap wygładzania tekstu. Chodzi o strukturę, tempo i sens całości. W pracy nad własnymi powieściami właśnie tutaj zapadają najważniejsze decyzje fabularne.
Czas na beta czytelników
Wyślij swoją powieść do kilku osób i poproś je, by przeczytali ją i przekazali wszelkie uwagi. To będą twoi beta czytelnicy.
Nie musisz wprowadzać każdej zmiany, którą sugerują ci inni. Warto jednak obiektywnie przyjrzeć się każdemu komentarzowi.
4. Make-up – redakcja i styl
Dopiero teraz przychodzi czas na:
- rytm zdań,
- język i styl,
- usuwanie powtórzeń i zbędnych fragmentów.
To etap, który wiele osób zaczyna zbyt wcześnie. Corpse methodology jasno oddziela redakcję od tworzenia, dzięki czemu nie sabotujesz własnego tempa pracy. Makijaż ma sens tylko wtedy, gdy „ciało” już istnieje.
Pamiętaj jednak, by nie dać się za bardzo pochłonąć i zapisywać zbyt kwieciście. Jeżeli dane zdanie jest niepotrzebne – wykreśl je.
Najczęstsze błędy początkujących autorów
Z perspektywy pisarki i copywriterki widzę je regularnie:
- zaczynanie bez planu i gubienie wątku,
- poprawianie pierwszych stron w nieskończoność,
- brak wyraźnego etapu „brudnej wersji”.
Metoda pisania książki oparta na corpse methodology pomaga tych błędów uniknąć, bo porządkuje proces i oczekiwania wobec samego siebie.
Podsumowanie: czy corpse methodology jest dla Ciebie?
Jeśli chcesz:
- napisać książkę bez paraliżu decyzyjnego,
- mieć jasny proces zamiast improwizacji,
- połączyć kreatywność ze strukturą,
corpse methodology może być dokładnie tym, czego potrzebujesz.
Ja wracam do niej regularnie – zarówno przy powieściach, jak i przy większych projektach tekstowych. Bo dobra historia, niezależnie od formy, zawsze zaczyna się od solidnych kości.
Jeśli interesuje Cię strategiczne podejście do pisania, zapraszam do śledzenia mnie w mediach społecznościowych i do lektury pozostałych artykułów na blogu.
A jeśli szukasz wsparcia w pracy z tekstem – literackim lub copywriterskim – napisz do mnie. Chętnie porozmawiam o Twoim projekcie.

Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.